Z pamiętnika | Kwiecień 2020
Z tygodnia na tydzień dni uciekają mi przez palce coraz szybciej. Nim mrugnęłam okiem, kwiecień zamienił się w miesiąc ubiegły i powitaliśmy maj. Być może to za sprawą robienia miliona rzeczy zdalnie na uczelnię; jednak moim majowym postanowieniem jest korzystać z każdego dnia maksymalnie.
Z cyklu: Wielkanoc. Mimo dość specyficznych świąt w tym roku (z bliskimi nam osobami na odległość), starałam się cieszyć nimi jak zawsze.
Wyjątkowo tej wiosny z wiadomych przyczyn miałam możliwość nacieszenia się naszym domowym tarasem i bujną zielenią (zeszłoroczny kwiecień spędziłam w murach uczelni). Stąd też, poranna i popołudniowa kawa w ogrodzie stała się moją małą tradycją. // Tort Dacquoise smakował w takim otoczeniu wyśmienicie.
B Ł O G O
Upragnione wyjście z domu. Uwaga! Idę po jajka! // Chyba każdy dom zamienił się teraz w małą szkołę. Moją działką jest angielski.
Kwiecień to miesiąc moich urodzin. W tym roku obchodziłam je w małym gronie najbliższych, ale chociażby z tego jednego powodu, że miałam ich obok, były wyjątkowe.
Jedna z ważniejszych dla mnie książek. Bez wątpienia mogę przyznać, że stała się dla mnie kluczem do zrozumienia siebie.
Długie poranki w łóżku. To, co lubię najbardziej.
Te świece nie dość, że pięknie i świeżo pachną, to jeszcze zauroczyły mnie swoim wyglądem. Bergamotka i cytryna.
Przez ostatnie dwa tygodnie sen z powiek spędzało mi pisanie pracy na seminarium i robienie projektu na zajęcia z nowych mediów. Mam nadzieję, że maj będzie nieco spokojniejszy. Sesja zdalna przecież dopiero w czerwcu ;).


U mnie też niestety mama nie rozumie angielskiego dlatego często i ja z bratem go odrabiam. Ja nie mam pojęcia gdzie uciekł mi cały miesiąc bo ten czas tak mija szybko że niedawno był początek A teraz już maj. Masakra ! Ale to dobrze z drugiej strony bo czas szybko zleci i w końcu wrócimy do normalności
OdpowiedzUsuń:D
by-tala.blogspot.com