Z pamiętnika | Luty 2020
Luty minął w mgnieniu oka mimo, że tym razem uraczył nas dwudziestoma dziewięcioma dniami. Zaczął się intensywnie. Przerwę między egzaminami spędziłam na stoku, naładowałam akumulatory i nacieszyłam się śnieżną aurą, której ewidentnie mi brakowało.
Przyjemnie było krótko; luty upłynął pod hasłem sesji, która bardzo dała mi się we znaki. Grunt, że semestr zimowy przeszedł do historii. Zakute, zdane, zapomniane ;).
Staram się ograniczać kawę, ale jako
wielbicielka ciepłych napojów, musiałam znaleźć dla niej jakieś godne
zastępstwo. Bardzo polubiłam białą herbatę, szczególnie tę z tajską
cytryną i kwiatem granatu Big-Active. Jest delikatna i łagodna w smaku,
ale ma w sobie coś, czego nie znalazłam jeszcze w żadnej innej herbacie. // Do grona "kubków ulubionych" dołączył też nowy nabytek, znaleziony przypadkiem w Sinsay'u.
Tegoroczne Walentynki były wyjątkowe, jak co roku. Mój dziesięcioletni
brat (to jeszcze maluszek, czy już mężczyzna?) wrócił ze szkoły i dał mi
czekoladki - "Ola, kocham Cię, wiesz?".
Choć w lutym czasu na czytanie nie było za dużo, książka Factfulness: Dlaczego świat jest lepszy, niż myślimy, czyli jak stereotypy zastąpić realną wiedzą musiała zagościć w mojej biblioteczce. Myślę, że przyda mi się zarówno jako przyszłemu socjologowi, jak i osobie chcącej patrzeć na świat własnymi oczami, a nie z perspektywy mediów. Obym się nie zawiodła - po lekturze na pewno podzielę się kilkoma zdaniami refleksji.
Przywołujemy wiosnę - pierwsze aromatyczne gałązki eukaliptusa zawitały w naszym domu.
Róż, róż, róż - Semilac Nude Beige Rose (057). // Moje kosmetyczne odkrycie miesiąca - pomadka Rimmel Lip Art Graphic (klik). Trwała, nudziakowa i niewysuszająca ust.
Luty przywitałam na stoku, i tak też go pożegnałam ;). Czekamy na wiosnę! Dobrego dnia.










Komentarze
Prześlij komentarz