Walczymy razem czy osobno?


Trudno szukać w kwestii koronawirusa jakichkolwiek plusów. Zaatakował nagle, napawa strachem, odbiera zdrowie, a w najgorszych przypadkach - życie. Jesteśmy zmuszeni porzucić szkoły, uczelnie, pracę, wyjazdy i plany na weekend, by zostać w domu - choć jesteśmy młodzi, pełni sił i przecież nic nam nie jest...

Zawsze jednak staram się patrzeć na dane zjawisko całościowo. Koronawirus to test dla społeczeństwa, czy jesteśmy egoistycznymi jednostkami, które uważają się przede wszystkim za osobne indywidua, czy też czujemy się odpowiedzialni za społeczeństwo, bo jak powiedział Arystoteles, człowiek jest istotą społeczną. A my często o tym zapominamy, dbając tylko o własne "ja". To też niezwykle interesujący aspekt dla socjologów - społeczny obraz epidemii koronawirusa w Polsce. Zatem patrzymy, analizujemy, łączymy wątki, zwracamy uwagę, jak społeczeństwo zachowuje się w sytuacji zagrożenia.

Nic nam nie da narzekanie, że jesteśmy uziemieni w domu, albo przeciwnie - mimo wszystko spotykanie się ze znajomymi i wspólne domówki. Musimy zdać sobie sprawę, że choć w przypadku ludzi młodych koronawirus może przybrać postać kaszlu i kataru, objawy choroby pojawiają się nawet po dwóch tygodniach, a w tym czasie możemy zarazić wszystkich, z którymi mieliśmy kontakt (nie wiedząc nawet, że jesteśmy nosicielami wirusa). Wróciłam z wrocławskiej uczelni do domu i daję sobie czas na odwiedziny dziadków, bo nie wyobrażam sobie żyć ze świadomością, że to ja ich zaraziłam. Że naraziłam ich na niebezpieczeństwo. Ograniczyłam wyjścia do minimum (sklep spożywczy raz na kilka dni), mam nadzieję, że bezpieczną opcją będzie bieganie po pobliskich lasach i polnych drogach, choć jeszcze na tyle nie zagłębiałam się w temat (można, czy nie można?).

Stereotypy o Polakach mówią, że lubimy narzekać i robimy to regularnie. Jednak wszystkie środki, które są wprowadzane w kraju, szybkość działania i podejmowanie odważnych decyzji, by chronić Polaków i zapobiec epidemii robią wrażenie. Myślę, że w tej chwili dla niektórych państw w Europie możemy być wzorem do naśladowania. Być jako społeczeństwo, istnieć jako wspólnota. Mam w nosie czy to dzięki PiS, Konfederacji czy Kukizowi - to nie miejsce na wyrażanie osobistych poglądów. Ale z faktem, że władza w tym wypadku działa szybko i stara się zapobiegać, trzeba się zgodzić.

A co z jednoczeniem się Polaków? Ponoć najlepsza współpraca jest wtedy, gdy ludzi łączy wspólny wróg. Prawdą jest, że w obliczu epidemii staliśmy się wspólnotą, Internet zachęca hasztagami do pozostania w domu, w akcję włączyli się nawet celebryci. Jednak obserwując media społecznościowe i niektóre fora internetowe, widać tylko przepychanki:






Gorszy od wszystkich wirusów i niebezpieczeństw jest zarówno strach, jak i lekceważenie. To prawda, niektórzy panikują jakby od jutra sklepy spożywcze miały być zamknięte. Ale czy to źle, że ludzie robią zapasy, by móc przez kilka dni nie wychodzić z domu? Pamiętajmy też o pracownikach sklepów i marketów - są tak samo narażeni jak my wszyscy, dlatego w obecnej sytuacji myślmy nie tylko o sobie, ale również o innych. Myślmy przede wszystkim o innych! Internauci burzą się, że wierzący biorą udział w mszach nawet, gdy mają miejsce na zewnątrz lub gdy chodzą modlić się w samotności do kościoła. Nie chodzisz do kościoła - nikt cię nie zmusza. Papież i biskupi zadbali o to, byś mógł modlić się w domowym zaciszu, nic na siłę. Jeśli nie chcesz, nie módl się wcale. Ale dlaczego ludzie, którzy zachowują się w sposób inny, niż życzyliby sobie Internauci (bo mają czelność wierzyć, że modlitwa może pomóc!), traktowani są z taką zawiścią?

ZAOPIEKUJMY SIĘ OSOBAMI STARSZYMI - ONE NA NAS LICZĄ.
Jeśli Twoja sąsiadka jest w podeszłym wieku, zaproponuj, że zrobisz dla niej zakupy. Zostaw je pod drzwiami. Nie odwiedzaj dziadków. Pozostań w kontakcie telefonicznym. Nie nadrabiaj teraz zaległości towarzyskich - zrób to z myślą o tych, którzy potrzebują teraz naszego wsparcia i zdroworozsądkowego myślenia. My, młodzi, pokażmy moc!

Komentarze

  1. Też mnie to drażni i może nie wykrzykuje że wirus nas wszystkich uśmierci , ale no bez jaj. Już wcześniej pisałam że ludzie zatrzymali się gdzieś na etapie średniowiecza gdzie mają gdzieś ludzkie zdrowie. I nie tylko swoje ale w tym przypadku też innych. Tak cięzko siedzieć na dupie przez dwa tygodnie ? Uspokoi się sytuacja i znów wszyscy będą mogli wyjść.
    by-tala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Koniecznie zobacz!