Z pamiętnika | Marzec 2020
Marzec rozpoczął się dla mnie błogo, choć nie wiem, czy to odpowiednie słowo patrząc na to, co działo się wtedy w świecie. W pierwszych powiewach marca jeszcze nikt nie myślał o kolejnych tygodniach w obecnie malujących się barwach. Zwykła codzienność, która obecnie wywołuje na twarzy uśmiech i ciepłe wspomnienia.
Bardzo lubię te comiesięczne podsumowania i ponowne zdawanie sobie sprawy, ile szczęścia przez ostatnie cztery tygodnie mi się przydarzyło.
Choć nie przepadam za gotowaniem dla większej ilości osób (zawsze boję się, że coś mi nie wyjdzie i totalnie mnie to paraliżuje), będąc na studiach polubiłam się z kuchennymi eksperymentami. Mogę też śmiało powiedzieć, że nie jestem tak tragiczną kucharką jak przypuszczałam, porównując się z koleżankami studentkami i ich gastronomicznymi przygodami.
Jeśli macie ochotę na najszybszy z możliwych i całkiem smaczny obiad - polecam mieszanki warzywne w Lidlu. Wybór jest naprawdę duży, różnorodność warzyw ogromna, wystarczy kilka przypraw (moja tajna broń to ta do ziemniaków), ryż jaśminowy i obiad w kwadrans gotowy. //
Na deser: smoothie z mrożonych truskawek i jabłka z granolą.
Na deser: smoothie z mrożonych truskawek i jabłka z granolą.
Tak zwane make up routine, w trakcie którego robiłam zdjęcia na bloga, drugą ręką jadłam jogurt, pakowałam torbę na uczelnię i wkładałam dżinsy.
Tak, u dołu zdjęcia czai się mój mysi kapeć.
Tegoroczny Dzień Kobiet, albo raczej weekend, zachwycił mnie tak, jak chyba jeszcze nigdy żaden, choć co roku był wyjątkowy. Tato przygotował niespodziankę, której na pewno długo nie zapomnimy, wieczór spędziłam w teatrze i na uroczystej kolacji w jednej z poznańskich knajpek, a mój chłopak przeżył samotną wizytę w Kontigo w poszukiwaniu kosmetyków naturalnych i zorganizował najpyszniejszy wieczór z Netflixem i ulubioną pizzą.
Czas na powrót do domu. Udało nam się wyprzedzić wszystkich studentów uciekających do rodzinnych miejscowości, nie wiedzieliśmy jednak, jak długo potrwa zawieszenie zajęć. Nikt nie podejrzewał też, że przerodzi się to w prawdziwą kwarantannę.
Dlatego Palma Pola wróciła razem z nami. Po drodze, rzecz jasna, kawa. Latte.
Wiosna na jednym obrazku.
Ostatnio Facebook i Instagram opanował powrót Ten years challenge. Fajna bryka?
Wiosna fotografia numer 2, którą w każdym kącie domu tworzy Mama. Gałązki mirabelki (chyba).
Wiosna fotografia numer 2, którą w każdym kącie domu tworzy Mama. Gałązki mirabelki (chyba).
Leśne spacery to ostatnio jedyna aktywność poza domem. Mam nadzieję, że
szybko się to zmieni, choć dawno nie miałam tylu okazji do obcowania z
naturą, co teraz.





Cudne zdjęcia takie wiosenne i lekkie miło się bardzo to ogląda. Plus narobiłaś mi smaku na te smoothie A warzywka z lidla też sama robiłam. Plus myślałam że tylko ja nadaje roślinom imiona ;D
OdpowiedzUsuńby-tala.blogspot.com