Co robisz ŹLE, postrzegając innych?
Widząc kogoś pierwszy raz od razu tworzysz wyobrażenie na temat tej osoby. Twój umysł robi to automatycznie. Nie da się przejść obok nikogo obojętnie, jeśli już zdążyłaś choćby na tę osobę spojrzeć. Ktoś przykuł Twój wzrok i sprawił, że poświęciłaś mu choćby sekundę ze swojego życia - czyli nie jest jak tysiące innych osób, które mijasz bez zastanowienia.
Ustalmy coś już na początku: tworząc wyobrażenia na temat innych ludzi, kategoryzujesz ich. Przypisujesz, ze względu na podobieństwa i różnice, do pewnych znanych Ci już kategorii. I tak staruszka o lasce przypomni o Twojej rozgadanej sąsiadce mieszkającej piętro wyżej, długowłosa blondynka skojarzy się z Elle Woods z Legalnej blondynki, a starszy pan z wąsem będzie wydawał się miłym, sympatycznym, ciepłym człowiekiem do rany przyłóż. Z kolei dziewczyny z grubym notesem w dłoni, która właśnie zajęła miejsce w auli wykładowej rząd przed Tobą już wiesz, że nie polubisz - przypomina Ci kogoś sprzed lat, o kim wolałabyś zapomnieć.
Bez wątpienia wpływ na to, jakie wyobrażenia o drugim człowieku stworzymy, mają przesłanki fizyczne. Gdyby nie ten wąs sympatycznego pana, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w ogóle nie zwróciłabyś na niego uwagi. A już tym bardziej nie wpadłabyś na to, że może być miły. Czy dziewczyna z rzędu przed Tobą coś Ci zrobiła? Jasne, że nie, przecież pierwszy raz masz z nią styczność, ale coś mówi Ci podświadomie, że to nie to. Gdyby miała bardziej dziecinną twarz, a nie tak mocno zarysowaną szczękę, wydawałaby się milsza...
Z każdej strony łapią nas też stereotypy - społeczne i płciowe. Dlaczego są tak nadużywane? Bo ich użycie jest łatwe, banalnie proste i nie wymaga zanadto myślenia. Stereotyp zawiera informację, którą przekazujesz dalej, ale nie dokładasz nic od siebie, nie musisz więc myśleć, analizować czy używać rozsądku. Te dotyczące innych osób, które najczęściej nie należą do naszej grupy, nierzadko są negatywne, a przecież to, co złe i powtarzane dalej, cieszy najbardziej.
Następnym razem, gdy będziesz chciała posłużyć się stereotypem stuknij się w głowę i pomyśl, że nie jesteś aż tak leniwa i stać Cię na więcej!
Następnym razem, gdy będziesz chciała posłużyć się stereotypem stuknij się w głowę i pomyśl, że nie jesteś aż tak leniwa i stać Cię na więcej!
Lubimy też tworzyć ujednolicony świat. Wszyscy prawnicy to oszuści, faceci to świnie, a baby za kierownicą są jak lądowi kamikaze. Cechy, które nadasz drugiej osobie na początku prawie zawsze wpływają na interpretację tych późniejszych. Jeśli mylnie nadasz komuś etykietę donosiciela, bo mając sześć lat wydawało Ci się, że doniósł właśnie pani że Michaś nie zjadł całego obiadu - łatka donosiciela może ciągnąć się za nim latami. A już najgorzej, gdy zakorzeni się to w głowie tej osoby.
Jeśli ustaliliśmy już zatem, że wyobrażenia na temat innych osób są nieuniknione, wejdźmy głębiej w temat i sprawdźmy, jakie błędy popełniamy najczęściej postrzegając ludzi.
1. Nadmiernie uwzględniamy przesłanki fizyczne
Czyli to, co widzimy od razu. Stwierdzamy, że ktoś jest prawdomówny albo szczery, bo często się uśmiecha. Śmiało decydujemy się przyznać, że dziewczyna, która właśnie wchodzi do autobusu jest szorstka, zimna i niemiła, bo wyróżnia się ostrymi, męskimi rysami twarzy.
Każdy, absolutnie każdy wniosek, który wyciągamy z przesłanek fizycznych powinien zostać skonfrontowany z adekwatnym przykładem zachowania. To nie wygląd fizyczny, a zachowanie i charakter powinny nas definiować. Dążymy do tego, by nie oceniać książki po okładce i nie wydawać bezpodstawnych sądów. Powinniśmy zatem mieć oczy szeroko otwarte, dostrzegać drobne gesty i zachowania. Być może ta zimna z początku dziewczyna o męskiej urodzie ustąpiła właśnie miejsca kobiecie w ciąży, jednak kompletnie nam to umyka, bo wyobrażenie na jej temat w naszej głowie już pozostało.
Czyli to, co widzimy od razu. Stwierdzamy, że ktoś jest prawdomówny albo szczery, bo często się uśmiecha. Śmiało decydujemy się przyznać, że dziewczyna, która właśnie wchodzi do autobusu jest szorstka, zimna i niemiła, bo wyróżnia się ostrymi, męskimi rysami twarzy.
Każdy, absolutnie każdy wniosek, który wyciągamy z przesłanek fizycznych powinien zostać skonfrontowany z adekwatnym przykładem zachowania. To nie wygląd fizyczny, a zachowanie i charakter powinny nas definiować. Dążymy do tego, by nie oceniać książki po okładce i nie wydawać bezpodstawnych sądów. Powinniśmy zatem mieć oczy szeroko otwarte, dostrzegać drobne gesty i zachowania. Być może ta zimna z początku dziewczyna o męskiej urodzie ustąpiła właśnie miejsca kobiecie w ciąży, jednak kompletnie nam to umyka, bo wyobrażenie na jej temat w naszej głowie już pozostało.
2. Stosujemy stereotypy
O których można mówić, mówić, mówić... Ujednolicamy wszystkich ludzi o tym samym kolorze skóry, pochodzących z tej samej warstwy społecznej albo będących w równym wieku. Nikt nie chce być szufladkowany, a stereotypy są bardzo krzywdzące. Każdy z nas ma własną głowę, swój umysł - dlatego tworząc wyobrażenia na temat drugiej osoby powinniśmy skupić się na tym, jaka ona jest i jak się zachowuje. Nie każda modelka jest głupia, a prawniczka została prawniczką, bo załatwili jej to bogaci rodzice. Oceń to dopiero, gdy będziesz miała niezbite fakty, a nie przesłanki w postaci stereotypów, które schowane są gdzieś z tyłu naszych głów.
3. Uważamy, że jeśli ktoś skończył ten sam kierunek co my, to z założenia jesteśmy podobni
To tak zwany efekt halo. Wydaje nam się, że jeśli skończyliśmy tę samą szkołę, uczelnię czy kurs mamy ten sam poziom wiedzy, wynieśliśmy podobne wartości i dzielimy te same poglądy. A to błąd. Możemy przecież spędzić z kimś sześć lat w jednej klasie i podążać zupełnie innymi ścieżkami. Znów pojawia się tu próba ujednolicenia, tworzenie spójnego obrazu innych ludzi. Nie można jednak zapominać, że każdy z nas jest odrębną jednostką. Ukończenie wspólnie szkoły lub praca w tym samym miejscu nie sprawia od razu, że wszyscy jesteśmy podobni. Poza tym, odchodząc od szkolnej ławki lub zamykając drzwi biura możemy stawać się zupełnie inną osobą - pozostawiamy role "uczeń", "pracownik" i jesteśmy sobą, nie trzymamy się regulaminów i harmonogramów.
Mylne jest również branie wszystkiego za pewnik. Dobre rzeczy nie zawsze chodzą parami. Ciężko nam czasem uwierzyć, że osoba pełna energii, witalności, pracowita i sumienna poza pracą jest leniwa i trudno zagonić ją do jakiejś aktywności lub chociażby posprzątania mieszkania. Wydaje nam się, że jeśli ktoś jest empatyczny i współczujący, to jest taki zawsze; nie wierzymy w fakt, że właśnie odpyskował pani kasjerce.
4. Zakładamy, że druga osoba będzie zachowywała się w ten sam sposób również w innych sytuacjach
Podam przykład banalny. Kilka osób stoi na przejściu dla pieszych, świeci się czerwone światło, jednak żaden pojazd nie nadjeżdża. To, że stojąca obok mnie koleżanka nie przebiegła przez jezdnię, bo spieszyła się na autobus nie oznacza, że nie postępuje tak nigdy. Może się okazać, że powstrzymała się od złamania prawa, bo każdy z przechodniów czekał na zielone światło i nie chciała jedna jedyna się wyróżniać. Może też to moja osoba tak na nią wpłynęła - byłoby jej wstyd w mojej obecności zrobić coś złego.
Ekstrawertyk nie musi być ekstrawertykiem cały czas - może potrzebować czasem wyciszenia, spokoju, przebywania samemu ze sobą. Nie jesteśmy zaetykietowani jedną naklejką do końca życia. Jesteśmy tylko ludźmi i możemy być pełni zarówno podobieństw, jak i sprzeczności.
To tak zwany efekt halo. Wydaje nam się, że jeśli skończyliśmy tę samą szkołę, uczelnię czy kurs mamy ten sam poziom wiedzy, wynieśliśmy podobne wartości i dzielimy te same poglądy. A to błąd. Możemy przecież spędzić z kimś sześć lat w jednej klasie i podążać zupełnie innymi ścieżkami. Znów pojawia się tu próba ujednolicenia, tworzenie spójnego obrazu innych ludzi. Nie można jednak zapominać, że każdy z nas jest odrębną jednostką. Ukończenie wspólnie szkoły lub praca w tym samym miejscu nie sprawia od razu, że wszyscy jesteśmy podobni. Poza tym, odchodząc od szkolnej ławki lub zamykając drzwi biura możemy stawać się zupełnie inną osobą - pozostawiamy role "uczeń", "pracownik" i jesteśmy sobą, nie trzymamy się regulaminów i harmonogramów.
Mylne jest również branie wszystkiego za pewnik. Dobre rzeczy nie zawsze chodzą parami. Ciężko nam czasem uwierzyć, że osoba pełna energii, witalności, pracowita i sumienna poza pracą jest leniwa i trudno zagonić ją do jakiejś aktywności lub chociażby posprzątania mieszkania. Wydaje nam się, że jeśli ktoś jest empatyczny i współczujący, to jest taki zawsze; nie wierzymy w fakt, że właśnie odpyskował pani kasjerce.
4. Zakładamy, że druga osoba będzie zachowywała się w ten sam sposób również w innych sytuacjach
Podam przykład banalny. Kilka osób stoi na przejściu dla pieszych, świeci się czerwone światło, jednak żaden pojazd nie nadjeżdża. To, że stojąca obok mnie koleżanka nie przebiegła przez jezdnię, bo spieszyła się na autobus nie oznacza, że nie postępuje tak nigdy. Może się okazać, że powstrzymała się od złamania prawa, bo każdy z przechodniów czekał na zielone światło i nie chciała jedna jedyna się wyróżniać. Może też to moja osoba tak na nią wpłynęła - byłoby jej wstyd w mojej obecności zrobić coś złego.
Ekstrawertyk nie musi być ekstrawertykiem cały czas - może potrzebować czasem wyciszenia, spokoju, przebywania samemu ze sobą. Nie jesteśmy zaetykietowani jedną naklejką do końca życia. Jesteśmy tylko ludźmi i możemy być pełni zarówno podobieństw, jak i sprzeczności.
5. Nadawanie cechom negatywnym większej wagi, niż tym pozytywnym
Rozpamiętujemy to, co złe. Gdybyśmy skupiali się na samych pozytywach, kłótni i sprzeczek praktycznie by nie było. Twój chłopak może być chodzącym ideałem, ale Ty i tak urządzisz mu awanturę, bo popełnił jakiś błąd, często nic nieznaczący. Najpierw dostrzeżemy mlaskanie i żucie gumy w trakcie rozmowy, dopiero potem skupimy się na tym, że nasz rozmówca może mówić naprawdę coś interesującego.
Dlatego tworząc wyobrażenia o innych osobach, najpierw musimy nauczyć się co nieco o... sobie samym.
Źródło: M.
Argyle, Psychologia stosunków międzyludzkich, r.
4 Spostrzeganie innych, wyd. PWN, Warszawa 2002


To trochę przykre , a jednak tak prawdziwe. Bo sama też nie raz tak robiłam
OdpowiedzUsuńby-tala.blogspot.com