Po pierwsze: nie zwariować.



Nie każę nikomu cieszyć się z zaistniałej koronawirusowej sytuacji, ale zachęcam do zaakceptowania domowej kwarantanny i korzystania z tego, do czego jesteśmy zmuszeni. Już dość nasłuchaliśmy się o tym, jak prawidłowo myć ręce. Gdzieś przeczytałam:

Pierwszy raz możesz uratować ludzkość nicnierobieniem i siedzeniem przed telewizorem. Nie spieprz tego.

Tak - możesz zawojować świat nawet z domowej kanapy. A nawet musisz. Więcej wolnego niż masz teraz już pewnie mieć w życiu nie będziesz.



Ciągle narzekamy na brak czasu, marzymy o wolnym wieczorze z Netflixem i nicnierobieniu. Jesteśmy zmęczeni, przytłoczeni obowiązkami, czujemy się wypaleni. Mamy ochotę rzucić wszystko i znaleźć się nagle tu i teraz. Wreszcie mamy okazję, by posiedzieć w domu, nadrobić wszystkie zaległości, spędzić czas z najbliższymi.
(Podkreślam jeszcze raz: NIE, koronawirus nie jest okej, ale musimy zaadaptować się do nowej sytuacji. Nie mamy innego wyjścia.)

By nie zwariować, mimo, że niektórzy traktują czas kwarantanny jako ferie, powinniśmy zachować pewne ramy normalnego, codziennego funkcjonowania. Nie mówię o wstawaniu o siódmej i wkładaniu szpilek, by potem cały dzień zalegać na kanapie i stwarzać pozory czegoś-robienia. Proponowałabym raczej trzymać się zasad, które mogą być stworzone nawet na potrzeby "kwarantanny". W moim domu ustaliliśmy, że wspólne śniadanie jemy o godzinie dziesiątej, Tato zamyka się w gabinecie na kilka godzin - tak, jakby normalnie chodził do pracy, a Mama wyszorowała już chyba wszystkie fugi w trzech łazienkach szczoteczką do zębów. Chodzi o to, by znaleźć czas na obowiązki, które w tym okresie mogą zahaczać nawet o podlanie kwiatów i wyniesienie śmieci, a później mieć zasłużony odpoczynek: odcinek, dwa lub pięć serialu na Netflixie. Rewelacyjny post napisała właśnie w kwestii zmniejszenia ilości bodźców i idących za tym konsekwencjach Kasia Tusk - polecam zajrzeć tutaj.

Co zatem robić, czym się zająć, by:
a) odpocząć,
b) wykorzystać wolny czas,
c) nadrobić wszystkie zaległości, 
a przede wszystkim
d) dobrze i produktywnie spędzić dzień?

1. Wyśpij się. W końcu możesz. Szanuj każdy dzień, w którym nie budzisz się przy dźwięku budzika.

2. Nauka. Kwarantanna to nie ferie, mój uczelniany mail pęka w szwach a wykładowcy prześcigają się w zakładaniu grup na platformie do e-learningu. Zajmij się wszystkimi naukowymi zaległościami i działaj systematycznie.

3. Porządki w szafie. Buty, torebki, ubrania, bielizna - posegreguj je na te, które zostają, którym dasz drugie życie (sprzedasz lub oddasz) albo które są zniszczone i nadają się do wyrzucenia. Ja swoje grube, ciepłe swetry poukładałam kolorystycznie. Ot tak, z nudów.


4. Nie inaczej sprawa wygląda z kosmetykami - im również należą się małe porządki. Najpierw przebrałam kosmetyki pielęgnacyjne, później kolorówkę, a na koniec zostawiłam kuferek z moim hybrydowym dobytkiem.


5. Planszówki, puzzle, xbox albo playstation - gry to niezły zabijacz czasu, a partyjka chociażby w chińczyka z bliskimi Ci osobami jest naprawdę świetnym zajęciem i dostarcza nie tyle emocji, co niezapomnianych wspomnień.

6. Treningi i aktywność fizyczna. Rzecz jasna nie na pływalni czy siłowni, ale w domowym zaciszu, na macie, albo w pobliskim lesie w wygodnych adidasach.

7. Gotowanie. Wolne dni to idealny czas na kuchenne eksperymenty. Po pierwsze - w końcu jest na to czas, po drugie wspólne pichcenie może być fantastycznym pomysłem na spędzeniem czasu, po trzecie, może znajdziesz proste i szybkie przepisy na codzienne lunche, gdy żyjesz w pośpiechu? Albo dowiesz się, że jesteś prawdziwą królową wypieków?

 Moja przyjaciółka góralka ulepiła ponad trzysta pierogów ruskich.
Niemożliwe nie istnieje.

8. Gruntowne sprzątanie mieszkania. Mycie okien, lodówki, garażu.

9. Porządki w zdjęciach. Jestem totalnym zdjęciowym świrem. Niezwykle ważne jest dla mnie wywoływanie zdjęć i układanie ich w albumie - przeglądanie fotek na laptopie to nie to samo. Każde zdjęcie, które mam, jest dla mnie z jakichś przyczyn ważne. W związku z tym, myślę, że porządku w folderach na dysku mogłabym uczyć samą Małgorzatę Rozenek. Każda fotografia ma swoje wyznaczone miejsce.
(PS Nie jest tak różowo, jak się wydaje; zgrywanie tysiąca siedmiuset zdjęć i umieszczanie ich w odpowiednich folderach zajmuje mi nawet sześć godzin. Ale warto ;).)


10. Nauka nowego języka. Ja wrócę chyba do hiszpańskiego - może to za sprawą Szkoły dla elity?

11. Właśnie! Gdzie zapodziały się seriale na Netflixie i filmy? Popkulturowe braki to chyba coś, co z największą przyjemnością nadrabiamy. Podobno Casa de papel to jeden z najlepszych seriali, więc mam nadzieję, że prócz czterech innych produkcji uda mi się obejrzeć jeszcze tę.

12. Telefon do Dziadków. Odwiedzić ich nie możesz (przynajmniej nie powinieneś, z wiadomych względów), więc na pewno ucieszą się z Twojego telefonu.

13. Zadbaj o relacje. Z domownikami i osobami, które są Ci najbliższe. Czasem jedno niebanalne pytanie może sprawić, że wywiąże się wielogodzinna rozmowa o wszystkim i niczym przy kubku dobrej herbaty.

14. Samorozwój. To może być dzierganie, pisanie wierszy albo samouczek jak zrobić karmnik DIY na YouTube.

15. Książki, książki, KSIĄŻKI. W końcu mogę nadrobić wszystkie pozycje, które chciałam przeczytać, ale jakoś tak nie było czasu. Żartuję oczywiście, nie zdążyłabym ogarnąć ich wszystkich przed Bożym Narodzeniem. Tym razem padnie chyba na Jojo Moyes.

Uwielbiam wydania kieszonkowe - kosztują 10-15 zł, więc trzykrotnie mniej niż standardowy rozmiar, a mieszczą się w każdą torebkę i mają poręczny kształt.


Jeśli mówiąc o porządkach nie wspomniałam o biblioteczce, to tak, jej też należy się wiosenny renament.

16. Czystki na portalach społecznościowych. Wykorzystując wolny czas, polecam przyjrzeć się swoim profilom w mediach. Może liczba dziewięciuset znajomych na Facebook'u jest nieco wygórowana i nie rozmawiamy z pewnymi koleżankami z podstawówki, które nawet w czasach szkolnych znałyśmy tylko z widzenia? Albo Twoja tablica ugina się od licznych udostępnień i postów ze strony besty.pl z 2012 roku (przyznać się, kto nie czytał bestów!).

17. Domowe SPA. Możemy zająć się swoim ciałem, włosami, cerą. Przygotować raj dla ciała, który będziemy jeszcze długo wspominać.

18. Duch. Jedni medytują, inni się modlą. Warto w tych dniach zadbać o umysł i ducha, bo niecodziennie możemy cieszyć się takim spokojem i ciszą dookoła. Jeśli nie włączymy wiadomości o najnowszych doniesieniach o pandemii, oczywiście...

19. Zadbaj o wnętrze. Mieszkania. Gdy już posprzątamy każdy zakamarek, możemy przestawić meble albo zmienić aranżację czy wystrój. Zakupy online również będą fajną opcją, jeśli myślimy o nowych zasłonach lub stoliku.

20. I na koniec - piękna pogoda, wiosenna aura, coraz dłuższe dni, dzięcioł gdzieś w górze. Ten spacer pozostanie w moich wspomnieniach na długo. I w albumie, oczywiście, też.


Komentarze

  1. Jeśli ktokolwiek moich znajomych będzie się nudził w domu to podeślę im twojego posta. Mnie mega zainspirował mam nadzieję że innych też :)
    by-tala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Cytat o tym, że pierwszy raz możemy uratować ludzkość nicnierobieniem jest świetny! Ja siedzę w domu, mam pracę zdalną a w wolnych chwilach nadrabiam czas... szczególnie czas na czytanie ciekawych i fajnych blogów oraz na napisanie zaległych postów :)

    Świetny blog!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Koniecznie zobacz!